Nowe akta z IPN
19 listopada 2007
Dzisiejsza pozycja bibliograficzna zawiera zarówno informacje na temat innych europosłów, przecież zarówno o szefach Najwyższej Izby Kontroli, Narodowego Banku Polskiego i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Wśród opublikowanych dzisiaj teczek znajdują się m.in. informacje dotyczące europosła logo Siwca, który, według dokumentów, był zarejestrowany jako kuluarowy partner SB o pseudonimie „Jerzy” a zarówno Dariusza Rosati, logo Libickiego, Bernarda Wojciechowskiego, Stanisława Jałowieckiego, Wiesława Kuca, Macieja Łopińskiego i Ewy Junczyk-Ziomeckiej.
Instytut Pamięci Narodowej, w oparciu o ustawę z października 2006 roku, opublikował kolejną część swoich archiwów dotyczących osób publicznych.
"Dzisiejsza pozycja bibliograficzna to następstwo kwerendy w archiwum IPN. Zgodnie z ustawą publikowaliśmy informacje o zachowanych dokumentach o osobach publicznych" – powiedział Andrzej Arseniak, orędownik IPN.
"W tych dokumentach prawdziwe jest na to samo moje nazwisko, prekluzja urodzenia i imiona rodziców. Nie współpracowałem z bezpieką. Składałem oświadczenia lustracyjne, czytałem nawet listę Wildsteina i nigdzie tej mojej rejestracji nie było. A tu raptownie wypływa. Mamy parę sygnatur IPN weto moje oświadczenia. VIP zarejestrował sobie jakiegoś pana Jerzego i jaką ja mam szansę udowodnić, iż to nie ja?" - powiedział Marek Siwiec.
Wcześniej pojawiło się oświadczenie Siwca, w którym napisał, że: "Od kilkunastu lat pełniąc rozmaite funkcje publiczne bis składałem oświadczenia lustracyjne, które nigdy nie zostały zakwestionowane na mocy Rzecznika Interesu Publicznego. Do tej pory moje nazwisko nie znalazło się na żadnej oficjalnej bądź nieoficjalnej liście bądź rejestrze współpracowników służby bezpieczeństwa PRL. Nie znam sposobu stworzenia moich dokumentów ewidencyjnych tudzież stosunki rzekomej rejestracji mojej osoby jako TW, zarówno rezygnacji ze współpracy. Nieznane są mi zarówno sygnatury instytucji i dokumentów przedstawionych w informacji umieszczonej na stronach IPN. Jednocześnie pozycja bibliograficzna IPN stwierdza, iż brak jest materiałów dotyczących w/w informacji, ani jakiejkolwiek współpracy. Wyrażam protest ze względu z publikowaniem sygnatur, dat i skrótów, które mają mnie zdyskredytować w oczach opinii publicznej, przeciw czemu nie mam szans się bronić czas i fortel publikacji informacji na temat mojej rzekomej współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL wskazuje na polityczne motywy jej upublicznienia".
Z teczek IPN wynika, iż Siwiec był zarejestrowany jako kuluarowy partner "Jerzy" w Krakowie w 1986 roku. Wykluczono go z współpracy w styczniu 1990 roku według rezygnacji. akta zawierają zarówno meldunek operacyjny nr 121/83 Wydz. II Dep. II MSW. Opisana jest w przedtem rozmowa z 1983 roku logo Siwca z przedstawicielem Australian Security Intelligence Office. Odbyła się ona w Australii. Siwiec przebywał tam w zakresie wymiany studentów organizowanej na mocy Międzynarodową Organizację Wymiany praktyk Studentów Organizacji i Zarządzania.
Natomiast Dariusz Rosati był "pozyskany do współpracy w lutym 1978 r., przedtem wyjazdem na stypendium do Stanów Zjednoczonych. W dniu 22 marca 1982 r. materiały złożono w archiwum Ewidencji Operacyjnej". 18 lipca 1968 roku zarejestrowano go jako kandydata na tajnego współpracownika w zakresie sprawy sondażowo-wstępnej jako "Kajtek". casus została zamknięta 20 listopada 1968 roku.
Wydał on zarówno oświadczenie, które zamieścił na swojej stronie internetowej. Napisał w nim, że: "W styczniu 1978 przedtem wyjazdem na praktyki do Stanów Zjednoczonych skontaktował się ze mną pracobiorca Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i powiadomił mnie, iż podczas pobytu za granicą będę pod opieką polskich władz konsularnych i w takim razie po przylocie do Wuj Sam powinienem zgłosić się do polskiego konsulatu w Nowym Jorku. skoro należący do mnie odjazd miał charakter służbowy i korzystałem ze służbowego paszportu, uznałem tę procedurę za naturalną. W owym czasie polscy stypendyści wyjeżdżający na czasowe pobyty raz za razem zostawali za granicą na stałe, czemu władze polskie starały się ustrzec się Uznałem, iż w moim przypadku chodzi o utrzymanie kontaktu w sprawie zapobieżenia moim ewentualnym planom pozostania w Stanach Zjednoczonych na dłużej. Po przylocie do Wuj Sam zgłosiłem się w takim razie do polskiego konsulatu. Po jakimś czasie skontaktował się ze mną pracobiorca konsulatu narażony za opiekę ponad polskimi stażystami i stypendystami. Po kilku spotkaniach, gdy zorientowałem się, iż interesują go sprawy nie mające związku z przebiegiem mojego stażu, odmówiłem podjęcia współpracy. Utrzymywaliśmy choć nadal kontakty towarzyskie, bo mieszkaliśmy w tej samej dzielnicy, a nasze dzieci chodziły do tej samej szkoły w Nowym Jorku. Oświadczam, iż nie podjąłem długi do współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL, w tym zwłaszcza do „… prowadzenia wywiadu ekonomicznego, rozpracowywania spotkanych w Wuj Sam osób ze sfer biznesu i polityki, a zarówno tropienia współpracowników amerykańskich służb specjalnych…”. Nie przekazywałem żadnych relacji z prelekcji „…organizowanych na mocy antykomunistyczne organizacje polonijne…”. Nie wiedziałem o nadaniu mi pseudonimu Buyer, nie pisałem raportów i sprawozdań, nie wiedziałem nawet z jakim rodzajem PRL-owskich służb miałem do czynienia".
Marcin Libicki w oparciu notatki służbowej z 8 września 1981 roku widnieje jako kontakt operacyjny. „Ze względu na liczną rodzinę i kontakty za granicą, wciągnięty został do współpracy na mocy Wydz. II KWMO w Poznaniu w charakterze KO. Wykorzystywany był zarówno na mocy Wydz. VIII Dep. I z uwagi na posiadane kontakty w Radiu Wolna Europa” - poinformowało IPN. Libicki zaprzecza tym informacjom.