Afganistan: Polscy żołnierze oskarżeni o morderstwo sześciu cywilów
"Ostrzelanie afgańskiej wioski nie było związane z jakimkolwiek równoczesnym, bezpośrednim, realnym aktem agresji ze strony ludności miejscowej, azali także zachowaniem zagrażającym życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu tak żołnierzy polskich, jak i żołnierzy innych państw pełniących służbę w ISAF" - powiedział Karol Frankowski, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu.
Prokuratura wojskowa oskarżyła o morderstwo ludności cywilnej sześciu żołnierzy biorących udział w akcji w Afganistanie. w toku ich działań zginęło 6 cywili. Stawiane im zarzuty dotyczą m.in. zakazanych sposobów i środków walki. niemniej siódmemu żołnierzowi zarzucono, że dokonał ataku na nie broniony obiekt obywatelski
Chodzi o wydarzenia z 16 sierpnia, gdy Amerykanie wezwali na ratunek patrol z Wazi-Kwa, polskiej bazy w Afganistanie.
"Zarzuty są zaskakujące. do chwili obecnej mieliśmy informacje, że kanonada był skutkiem ataku na patrol, niemniej z powodu prokuratury, akcja miała miejsce kilka godzin potem To coś zmienia dotychczasową wiedzę i ocenę tego zdarzenia, niemniej non stop nie daje wystarczających dowodów bezpośredniej winy żołnierzy, nie można założyć, że podjechali pod wioskę i ni stąd ni zowąd ją ostrzelali" - stwierdził prof. gen. Stanisław Koziej..
Zarzuty stawiane polskim żołnierzom są zagrożone karą więzienia nie krótszą niż 12 lat, karą 25 lat czy też dożywotniego więzienia. jak wyjaśniał prokurator, w toku rozkazu oficera dowodzącego, osada została ostrzelana z karabinu, a potem granatami moździerzowymi. Wśród zabitych i rannych były kobiety i dzieci. Działania podjęte na mocy polskich żołnierzy zostały uznane za niewspółmierne do zagrożenia.
Zdaniem prokuratury żołnierze naruszyli przepisy prawa międzynarodowego chroniące ludność cywilną i miejscowości nie bronione w toku działań zbrojnych m.in. konwencję haską i genewską. Prokuratura wystąpi do sądu o paka dla podejrzanych.
"Zakładali, że przybyć obejście, dokąd ukryli się talibowie. aliści moździerz razi obszar, a nie punkt" - poinformował przedstawiciel towarzyszący z prokuraturą wojskową, specjalnie wstrzymać bezimienność
Pojawiły się pogłoski, że żołnierze próbowali oddawać usługi fałszywe informacje. "Jakby próbowali usztywnić między sobą jedną wersję. aliści potem w śledztwie zmieniali zeznania" - powiedział nieznany kabel "Gazety Wyborczej".
Artur Bilski z Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie twierdzi, że rozgłos jaki sytuacja uzyskała w mediach nie przysłuży się polskim żołnierzom, którzy służą a więc w Afganistanie. "Informacja ta być może pozostać wykorzystana do celów propagandowych na mocy talibów. Tu idzie o protegowanie lokalnej opinii publicznej czyli zwykłych Afgańczyków, których protegowanie jest dla nas kluczowe" - dodał.