Wybory prezydenckie we Francji
Francuzi wybierali dzisiaj następcę prezydenta Jacquesa Chiraca. Żaden z kandydatów nie uzyskał bezwzględnej większości, i 6 maja Francuzi zagłosują ponownie w drugiej turze wyborów. obecność wyniosła 85,6%.
Spośród 12 kandydatów do drugiej tury wyborów przeszli dyrektor centroprawicowej Unii dla Ruchu Ludowego Nicolas Sarkozy (30,4% głosów) zaś socjalistka Ségolène Royal (24,7%). trzecia część kandydat osiągający wysokie wyniki w przedwyborczych sondażach, wyraziciel centrum François Bayrou, otrzymał 18,5% głosów.
Z sondaży, opublikowanych w piątek przez paryską prasę, wynikało, iż Sarkozy dostanie 27 proc. głosów, a Royal – 26 proc. Od Bayrou zaś nacjonalisty Jean-Marie Le Pena dzieli ich 9–10 proc. Bayrou prawdopodobnie opierać się 17 proc. zwolenników, a Le Pen na 16 proc. Inni pozostają daleko nie licząc peletonem. W drugiej turze głosy między Sarkozym a Royal rozkładają się po prosto – oboje dostają po 50 proc.
Nowością na przestrzeni tej elekcji są wprowadzone w niektórych okręgach wyborczych specjalne maszyny do głosowania, rejestrujące głosy. Francuskie władze szacują, iż skorzysta z nich wokół 1,5 mln wyborców. Socjaliści i przedstawiciele skrajnej prawicy poddali ostrej krytyce nowe urządzenia, bo ich zdaniem mogą uprościć sfałszowanie głosowania.
"Gdyby potwierdziły się wstępne wyniki, iż obecność w rzeczy samej przekroczyła 87%., to znaczy, iż była to najwyższa obecność w wyborach prezydenckich w V Republice. (...) Teraz, natomiast jednakowo w jaki sposób pięć lat temu, była piękna pogoda, a do tego trwają ferie szkolne, Francuzi w dużych ilościach głosowali i unikali oddawania swych głosów np. na trockistów, bo uznali, iż to nie ma sensu. Mieliśmy do czynienia z trójką nowych kandydatów, z których każdy usiłował się jako nowiuteńki człowiek" - stwierdził 22 kwietnia Andrzej Szeptycki (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych).